Fot. kadr z filmu “Call the midwife”

Położną tudzież lekarza prowadzącego ciąże, czy mówiąc już w skali makro – szpital do porodu.

Po pierwsze chcę żebyś zdała sobie sprawę, że masz wybór. Nie jesteśmy zdani na przypadkowe osoby ani miejsca, no chyba, że chcesz zostać przy swoich przekonaniach, ale wtedy pewnie nie czytasz moich artykułów 😉 Zanim opowiem Ci o najważniejszym według mnie kryterium, którym powinnaś się kierować przy wyborze położnej, opowiem Ci trochę o czymś co się nazywa „środowisko porodowe”.

Ten artykuł jest pierwszym z serii artykułów o projektowaniu (czy planowaniu) środowiska porodowego. Mówiąc inaczej – o czym powinniśmy pomyśleć, kiedy czekamy na poród a co ma bezpośredni wpływ na jego przebieg.

Niektórzy nazywają to „polem narodzin”. W zasadzie chodzi o to samo – o wszystko co nas otacza, rzeczy, ludzi, miejsce, wśród których się znajdujesz, kiedy rodzisz swoje dziecko. W Polsce jeszcze bardzo mało się mówi o wpływie środowiska porodowego na przebieg porodu (zresztą równie mało znanym terminem jest „jakość porodu”).  Według dr. Danis Walsh, autora przewodnika dla położnych: „Evidence-based Care for Normal Labour and Birth”, „miejsce narodzin może decydować o różnicy pomiędzy satysfakcjonującym i traumatycznym doświadczeniem porodowym”.

Bezpieczne i satysfakcjonujące doświadczenie związane z porodem zależy częściowo od poziomu stresu, który będziesz odczuwać. Twoje nastawienie, wiedza, zaufanie do siebie i swojego ciała, otwartość na doznania i zmiany (w każdym znaczeniu tego słowa), poczucie kontroli i sprawczości, pozwolenie sobie na wyrażanie swojego zdania i komunikowanie oczekiwań – to jedna strona medalu. Drugą stanowią elementy zewnętrzne – czyli właśnie środowisko porodowe. Na środowisko porodowe składają się między innymi:

• Prywatność

• Dostęp do wody

• Przedmioty które nas otaczają, wyposażenie wnętrz

• Osoby towarzyszące

• Możliwość poruszania się

• Zapachy

• Personel medyczny

• Względy kulturowe

• Oświetlenie

• Dźwięki

O środowisku porodowym warto pomyśleć i je zaprojektować nie tylko w przypadku, kiedy rodzisz w domu – tutaj sprawa jest dość prosta. Jedyne o czym należy pamiętać to fakt, że nasz dom jest trójwymiarowym moodbordem, czyli mapą marzeń. To jak mieszkamy wpływa na to jak się czujemy, myślimy, wpływa na nasze decyzje i plany życiowe. Projektowanie środowiska porodowego jest szczególnie ważne, kiedy rodzisz w szpitalu, bo…to nie Twoje środowisko!

Dla wielu kobiet środowisko porodowe szpitala jest obce i wywołuje strach i niepokój. 

Strach i lęk mogą zakłócać delikatne działania neurohormonalne (nie delikatne, bo słabo działają, delikatne, bo łatwo je zaburzyć), które powodują, że poród się zaczyna i toczy, zwiększając prawdopodobieństwo użycia interwencji medycznych. Interwencje zastosowane w porodzie z kolei zwiększają ryzyko niezadowolenia z porodu, traum i poporodowe zaburzeń nastroju, które mogą potencjalnie wpłynąć na całe dalsze życie kobiet, dzieci i rodzin.

Coraz więcej jest przykładów na to, że miejsca narodzin mogą być zaprojektowane tak, aby czuć się bezpiecznie i spokojnie . Takie projektowanie wnętrz porodówek bezpośrednio wpływa na zmniejszenie wskaźnika interwencji. Najlepsze w takim podejściu jest to, że wszyscy na nim zyskują – personel medyczny ma swoje dobre wyniki kliniczne a kobiety pozytywne doświadczenia porodowe. Idealny przypadek win – win.

Ideałem jest, gdy miejsce, w którym rodzimy sprawia, że czujemy się zrelaksowane podczas porodu. Takie środowisko charakteryzuje się prywatnością i domową atmosferą i zapewnia kobiecie poczucie osobistej kontroli. Nie można tutaj nie wspomnieć o polskich przykładach jak Mysłowickie Centrum Zdrowia (na zdjęciu po lewej) czy Przyszpitalny Dom Narodzin na Żelaznej w Warszawie.

Tyle o projektowaniu środowiska porodowego. Możesz sobie teraz pomyśleć, no dobrze, ale wszyscy wiemy, jak to zazwyczaj wygląda w Polsce. Mało prywatności, mało domowej atmosfery. Rzeczywiście, nieliczne porodówki spełniają takie kryteria. Można powiedzieć, że powinniśmy się cieszyć, gdy komunikacja na linii personel – kobieta przebiega po ludzku. Jestem jednak przekonana, że stać nas na więcej, tylko najpierw musimy znaleźć tę wizje w naszych głowach, a czasem sercach. Jeżeli nie będziemy pragnęły prywatności i domowej atmosfery, kiedy rodzimy nasze dzieci w szpitalu, to mało się zmieni. Marzenia nie są złośliwe, nie pojawiają się jako przeciwności naszego wizji, ale jako dokładne jej odzwierciedlenie. Nie wiem zresztą czy wiesz, ale są położne i lekarze w Polsce, którzy dziś przyjmują piękne porody, którzy robią wszystko, aby kobieta czuła się dobrze i bezpiecznie podczas porodu. Te same położne i lekarze, kiedyś w przeszłości byli zainspirowani do takiego właśnie zwrotu swojej kariery przez jakąś upartą kobietę!

 

Nie na każdej porodówce możemy czuć się jak w domu, ale w tej serii artykułów będę omawiać te elementy środowiska porodowego na które mamy i powinniśmy mieć wpływ. Niektóre z tych elementów będą już częścią sali porodowej, inne można zabrać „na wynos” z domu. Przejdę więc do pierwszego elementu, który warto brać pod uwagę przy planowaniu środowiska porodowego – wybór położnej. Dlaczego zaczynam od tego punktu? Ponieważ akurat wybór personelu medycznego w szczególności położnej, która prowadzi nasz poród, może wpłynąć na jego przebieg na wielu poziomach. Po pierwsze wpływa na to jak my same się czujemy w porodzie, samotne czy zaopiekowane, bezpieczne czy zagrożone, wkurzone czy rozluźnione. Po drugie położna ze swoją wiedzą wpływa na to jak prowadzi poród – według nowych standardów i faktów medycznych czy schematów postępowania rodem sprzed 20 lat (przykład – podanie oksytocyny bez wskazań medycznych czy rutynowe nacięcie krocza).

Jak rozpoznać „tę dobrą”, jeżeli same nie studiowałyśmy medycyny i nie wiemy, jak powinno się prowadzić poród? Uważam, że zawsze warto jest odrobić swoją część zadania i poznać choćby podstawy fizjologii porodu z dobrych źródeł – zawsze polecam książki Irena Chołuj „Urodzić razem i naturalnie” oraz „Poród naturalny” Katarzyny Oleś (wydawnictwo Natuli). Ale moim zdaniem jest inne bardzo ważne kryterium, które pomoże nam rozpoznać położną, przy której będziemy czuć się bezpiecznie.

A jest nim – wiara. Wiara w Ciebie kobieto! Dobra położna wie, że to kobieta jest ekspertką od swojego ciała i porodu. Dobra położna wie, że ty wiesz najlepiej. Dobra położna nie potrzebuje ciągłego monitoringu ktg czy badania wewnętrznego co chwilę (nie mówię tu oczywiście o porodach z komplikacjami lub kiedy jest takie wskazanie medyczne) aby wiedzieć na jakim etapie jest poród bo ona zobaczy to po Tobie, twoim zachowaniu, sposobie mówienia, sposobie dobierania słów, mowie ciała. Dobra położna wie, że jej najważniejsze zadanie to być tłem w porodzie, czuwać a nie zabierać Ci przestrzeń.

Słuchanie matki to najważniejsza umiejętność położnej. Inne ważne zadanie to umiejętne zadawanie jej pytań. Na te pytania i spokojne słuchanie zazwyczaj nie ma czasu ani miejsca, kiedy przyjeżdżasz na porodówkę. Zazwyczaj nie znaczy zawsze. Znam miejsca (w jednym z nich zresztą sama rodziłam) w których pomimo braku opcji wynajęcia położnej kobiety czują się bezpiecznie i pod dobrą opieką. Tu wracamy do tematu świadomego wyboru szpitala (będzie o tym artykuł).

Niestety w Polsce ciągłość opieki okołoporodowej to rzadkość. Położna, którą spotykasz w ciąży (zakładając, że wiesz o przysługującej ci edukacji przedporodowej) nie jest tą (w zdecydowanej większości przypadków) położną, która będzie przy Twoim porodzie. Medycyna oparta na dowodach naukowych jednak mówi jasno – ciągłość opieki bezpośrednio wpływa na doświadczenia porodowe kobiety. Dlatego poród z doulą tak wiele może zmienić – choć to ani remedium na brak kontaktu z położnymi ani jego zamiennik.

W październiku 2018 dzięki pomocy mojej społeczności, fanów i rodziny mogłam uczestniczyć w konferencji Midwifery Today (która w tym roku odbyła się w Niemczech w miejscowości Bad Wildbad). To jest wyjątkowa konferencja położnicza, ponieważ łączy pasje do porodu z najlepszą wiedzą medyczną jaką mamy do dyspozycji w tym momencie. Położne które tam poznałam nie rozumieją ciągłego dotykania i zabierania wolności kobiecie. Rzadko dotykają kobiety podczas porodu, jeżeli już to, żeby dodać jej otuchy. Rzadko sprawdzają szyjkę podczas porodu. Nie masują krocza, zbliżają się do niego tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Na koniec mała wskazówka jak rozmawiać z położną, aby rozpoznać czy w ciebie wierzy. Możesz spytać co dla niej oznacza poród, jak towarzyszy w porodzie lub jaka jest jej filozofia porodu. Jeżeli usłyszysz, że poród jest normalnym, fizjologicznym wydarzeniem który należy do kobiety i jej rodziny, lub że jej rolą jest tylko ciche zabezpieczenie przestrzeni i procesu to najprawdopodobniej spotkałaś położną anioła.

Bycie świadkiem narodzin dziecka, któremu ” nikt nie pomaga” jest świętością i przywilejem. Powinno być normą.

Zostaw swój email, aby jako pierwsza dowiedzieć się o otwarciu zapisów na kolejną edycję 30 dniowego kursu Błękitny Poród!

“Nie można powstrzymać fal, ale można nauczyć się surfować”

Poród jest właśnie jak surfowanie i morze. Czasem spotykają nas delikatne fale a czasem uderzy w nas
huragan Wilma. Zostaw swój email a otrzymasz darmowy pdf “10 zasad udanego surfowania czyli poród bez obaw”!

Do góry

Darmowy ebook "Poród bez obaw czyli 10 zasad udanego surfowania"

Zostaw swoje dane a wyślę Ci go na Twoją skrzynkę.

Dziękuję za zapis!

ZAREZERWUJ MOJE MIEJSCE!

Zostaw swoje dane aby wziąć udział w darmowych lekcjach surfowania:

Dziękuję za zapis!