Zapisy na kurs Błękitny Poród zawsze budzą dużo emocji. Po pierwsze moich, bo jest to czas, kiedy muszę wykazać się mistrzostwem organizacyjnym i cierpliwością na poziomie mistrzów klasztoru Shaolin. Tak jak teraz, drugi tydzień z 3 chorych dzieci w domu, kiedy powinnam dopinać wszystko na ostatni guzik, mieć gotowy plan na darmowe lekcje surfowania itd. itd. Jeżeli jesteś mamą prowadzącą swój pasjo-biznes z domu to wiesz o czym mówię.

Po drugie emocje innych kobiet, które wyraźnie nie zgadzają się z użyciem słów „piękny” i „poród” w jednym zdaniu. Emocje kobiet, których to zestawienie porusza delikatne struny w ich psychice, struny, które zostały zranione lub czują bunt przeciw mówieniu, że poród może być piękny. Nie w Polsce…Nie na NFZ…

Uważam, że mamy naprawdę dużo do zrobienia w kwestii zarówno świadomości kobiet jak i poziomu opieki okołoporodowej w Polsce. Według najnowszego raportu Fundacji Rodzić po Ludzku:

54,3% badanych doświadczyło przemocy
lub nadużyć związanych z zachowaniem personelu lub niedopełnieniem wszystkich
procedur. Odsetek ten odnosi się do tych kobiet, które wskazały, że w czasie porodu miała
miejsce jedna (lub więcej) z sytuacji zakwalifikowanych jako przemoc w literaturze lub
jedna z następujących sytuacji: obecność studentów/studentek położnictwa bez zgody
badanej, personel zdecydowanie nie dbał o zachowanie prywatności i intymności, personel
nie odpowiadał na pytania, używał niezrozumiałego języka, zwracał się w sposób
świadczący o braku szacunku, ankietowana miała poczucie, że personel gorzej ją traktuje
bądź zmusza do czegoś, pacjentka miała poczucie, że w szpitalu zostało złamane
jedno z jej praw.
Jeśli do przemocy słownej i fizycznej zaliczymy zachowania personelu takie
jak: szantażowanie, wyśmiewanie, grożenie, krzyczenie, obrażanie, wypowiadanie
niestosownych w odczuciu kobiet komentarzy, szturchanie, rozkładanie na siłę nóg
przy parciu, przywiązywanie nóg do łóżka porodowego to 16,9% badanych doświadczyło
w trakcie swojego porodu lub po porodzie jednej (lub więcej) form przemocy.

Polecam zapoznać się z pełnym raportem. Czuję wielką niezgodę na taki stan rzeczy. Ale również nie zgadzam się z tym, aby mówić, że piękny poród jest tylko za pieniądze. Nie każda z nas doświadczy piękny poród, czasem z powodu komplikacji lub nawet tragedii, czasem z powodu łamania jej praw.  Ale czy to daje nam prawo do odbierania nadziei innych kobiet na piękny poród? Co ciekawe, często te same kobiety, które doświadczyły nie właściwego traktowania w porodzie w uparte powtarzają zdanie: „najważniejsze, że dziecko jest zdrowe” Nie! Nie zgadzam się! Ty też masz być zdrowa i szczęśliwa. Przynajmniej na tyle na ile hormony połogowe Ci pozwolą.

Czuję też smutek, że tak wiele kobiet pozostaje przy negatywnym obrazie porodu, powtarza swoje historie porodowe na forach internetowych jednocześnie nie robiąc nic co mogłoby zmienić tę sytuacje. Wydaje się więc, że największą praca jaką nas czeka w tym temacie to praca nad tym, żeby u każdej kobiety, na poziomie świadomym i podświadomym słowa „piękny” i „poród” znów się połączyły.

Dla mnie wszystkie komentarze z opozycji (bo nie odczytuje ich jako negatywne), które mówią, że dobry poród to jakiś mit, są świetną okazją do retrospekcji. Mogę się na nie wkurzać, może mi być czasem przykro, ale przede wszystkim sprawiają, że wcześniej czy później dochodzę do wniosku: „kurczę, przecież to są moje słowa sprzed 6 lat!”.

Więc dziś będzie o dwóch wielkich lękach, które miałam w pierwszej ciąży.

Lęk nr. 1 – piękny poród jest możliwy tylko za grube pieniądze w prywatnym szpitalu

Lęk nr. 2 – przygotowujemy się świadomie do porodu „a potem następuje zderzenie z rzeczywistością”

Więc od początku – ile kosztuje piękny poród?

„W tym kraju piękne porody tylko prywatnie z all inclusive.
Na NFZ to można równie dobrze w lesie rodzić.”

Poczułam to zdanie całą sobą, kiedy przeczytałam je pod jednym z moich postów na Facebooku. Poczułam wspomnienie lęku w moim ciele. To było jedno z tych zdań, które sprawiło, że chciałam załatwić sobie cesarkę. Jeżeli dobry, godny, piękny, jak zwał tak zwał, poród jest dostępny tylko dla najbogatszych to na jakiej pozycji stawia to mnie?? Zobaczyłam oczami wyobraźni moją mamę, która rodziła w najciemniejszych czasach PRLu, w latach osiemdziesiątych, zwanych erą położnictwa totalitarnego. Bez koperty nie wchodziło się nawet w progi szpitala. Chcesz być wniesiona z korytarza na salę – dajesz kopertę. Chcesz dostać znieczulenie (co ja mówię, nie znieczulenie a jakiś opiat) – dajesz kopertę. Chcesz, żeby było szybciej – dajesz kopertę. Chcesz dostać jeden plasterek mortadeli więcej na śniadanie – dajesz kopertę.

Do niedawna byłam przekonana, że czasy kopert się skończyły. Ale jak to zauważyła jedna z moich wspaniałych Ambasadorek – my aktywistki porodowe żyjemy w pewnej bańce. Bańce, w której o porodzie mówi się pozytywnie, bańce, w której położne przyjmują a nie odbierają porody, bańce, w której każdy poród ma ludzką twarz. Ta bańka prysła, kiedy zupełnie przypadkiem podsłuchałam rozmowę w przychodni. „To ile się teraz daje za poród?” usłyszałam. Poczułam jakby ktoś włączył pauzę. Zawiesiłam się na tym zdaniu. Nie wiedziałam co o tym myśleć. W końcu pierwsza myśl wydobyła się z mojego umysłu – „Serio???? To nadal daje się w łapę lekarzom??? „  

Sytuacja kobiet w Polsce zaczęła się poprawiać w latach ‘90, kiedy to powstała Fundacja Rodzić po Ludzku. To była kropla w morzu potrzeb, ale przynajmniej ktoś postawił ten pierwszy krok ku zmianom. Nawet dziś w końcówce 2018 roku, jeszcze długa droga przed nami. A teraz spójrz jak świat poszedł do przodu pod względem choćby technologicznym. Nic z tego co było dostępne w latach 90 jest nadal w użyciu. Dlaczego więc mentalność i opieka porodowa nie nadążają?

Tutaj chyba muszę zahaczyć o kwestie odpowiedzialności. Nie jesteśmy niestety narodem, który wierzy w odpowiedzialność za własną rzeczywistość. Od banków, przez politykę po porody, to zawsze „oni” mają najwięcej do powiedzenia i to „oni” decydują, jak wygląda nasze życie. Temat rzeka – zostawię to na osobny artykuł.

Wracając do sedna i pytania, ile kosztuje dobry poród. Powiedziałabym – to zależy od Ciebie. Ile chcesz i możesz na niego wydać. Nie uważam, że powinnaś się tłumaczyć z tego, że za coś chcesz zapłacić. Prywatny szpital, wynajęta położna, kursy hipnoporodu, sala jednoosobowa, doula, wizyty u fizjoterapeuty czy osteopaty przed porodem, masaże itd itd. Masz ochotę to korzystaj – dzięki Bogu mamy dostęp do takich wspaniałych rzeczy. Pamiętaj tylko o jednym – żadne udogodnienia nie zwalniają Cię z odpowiedzialności za swoje ciało, dziecko i swój poród. W najdroższym szpitalu, z najlepszą położną to TY urodzisz swoje dziecko, nikt inny.

Czy musisz zapłacić, żeby mieć dobry poród? Absolutnie nie. Co zamiast tradycyjnej wymiany pieniądz – usługa? Świadome wybory i znajomość siebie!

  • Poświęć czas na poznanie siebie, swoich preferencji, marzeń, obaw, ciała, seksualności, swojego wewnętrznego anioła i demona. Pojdę jeszcze o krok dalej – dotknij się w miejscach intymnych, jeżeli nie robisz tego regularnie, weź lusterko i spójrz na swoją łechtaczkę. Co to ma do porodu? Bardzo dużo – poród to wydarzenie seksualne, w porodzie „wychodzi” bardzo dużo z tego jaki mamy stosunek do swojego ciała i swojej seksualności, z czym się zmagamy lub czy pozwalamy sobie na otwarcie, zarówno w głowie jak i ciele. Zresztą, nie bez powodu kobiety które przeżyły ekstatyczny poród, mówią, że to był najlepszy orgazm w ich życiu!
  • Poświęć czas na rozmowę z osobą bliską, która ma z Tobą być przy porodzie, aby i ona poznała Twoje marzenia i obawy. O przygotowaniu osoby towarzyszącej pisałam tutaj.
  • Poświęć czas na kontakt ze swoim ciałem i naukę odczytywania co ono do Ciebie mówi (bo mówi Ci wszystko co powinnaś wiedzieć przed porodem).
  • Twoje myśli wpływają na reakcje w ciele i produkcje hormonów (pisałam o tym w artukule Skąd te komplikacje podczas porodu???), zauważ tę zależność.
  • Poświęć czas, aby wybrać miejsce na poród, świadomie, według swoich i wyłącznie swoich preferencji – nie na podstawie opowieści koleżanek ani for internetowych. Baza porodówek Fundacji też Ci w tym może pomóc.
  • Poświęć czas na poznanie swoich praw. Fundacja Rodzić po Ludzku właśnie zbiera na nowe infografiki po zmianie standardów opieki okołoporodowej – pomoż im w tym!
  • Zobacz, jak reagujesz w sytuacjach stresowych. Nie da się tego dosłownie przenieść na moment porodu, ale da Ci to obraz tego jakie są twoje reakcje a ćwiczenie emocji (choćby w głowie) sprawia, że lepiej radzimy sobie w sytuacjach kryzysowych.

Powiedziałabym, że największym kosztem pięknego porodu jest wysiłek poznania siebie i czas na poznanie swoich opcji.

Pewna mądra kobieta, uczestniczka mojego kursu, która miała niezwykle trudny poród napisała do mnie w jednej z wiadomości prywatnych:

„… poród to jednak tak intymne przeżycie, że nie da się nie odsłonić przy nim, jak nie przed innymi, to przed sobą. To jest jedno z bardziej ekstremalnych doświadczeń kobiety – nie ma miejsca na ściemy i makijaże”.  

Myślę, że to zdanie wyraża wszystko co dzieje się z nami w czasie porodu.

Lęk nr. 2 – przygotowujemy się świadomie do porodu „a potem następuje zderzenie z rzeczywistością”

„Niestety nie wszystko możemy przewidzieć i samo przygotowanie do pięknego porodu nie wystarczy.”

Jakby ktoś spisał moje rozmyślania kiedy zostałam hipnodoulą. Na szczęście z tych rozmyślań powstało coś wielkiego – idea Błękitnego Porodu.

Mistyczna rzeczywistość. Co to tak naprawdę jest? Czy istnieje jedna, czy każdy ma swoją? Czy rzeczywistość jest na jawie czy może w naszym śnie? Tutaj powinnam przeprowadzić wywiad z jakimś filozofem albo przynajmniej z psychoterapeutą, ale akurat nie mam nikogo pod ręką. Zresztą pewnie i tak by szybko uciekł z mojego domu widząc ten małpi gaj.  

To, że rzeczywistość zepsuła plany porodowe wielu kobiet czytałam i słyszałam wiele razy. Prawdą jest, że nie wszystko da się przewidzieć, nie mamy wpływu na nastrój pani doktor lub położnej, nawet w miejscach o super opiniach odbywają się porody, po których kobiety przeżywają traumę. Nie mamy wpływu (teoretycznie) na nieprzewidziane komplikacje w czasie porodu. Choć kiedy wgłębimy się w fizjologie porodu i to jak nasze otoczenie wpływa na przebieg porodu, zauważymy, że duża część z tych komplikacji jest spowodowana albo brakiem balansu w naszym w ciele (na co mamy wpływ) albo zbędnymi procedurami medycznymi (na co mamy wpływ wybierając miejsce do porodu).

Należy też pamiętać, że poród to bardzo subiektywne wydarzenie, to jak go doświadczamy zależy od wielu rzeczy. Steve Jobs powiedział kiedyś, że ważne jest, aby świętować sukces, ale jeszcze ważniejsze, aby wyciągać wnioski z porażki. W kontekście porodu sukces i porażka nie są dobrymi wyrażeniami, ale chodzi mi o samo przesłanie tego zdania. Głęboko wierze w to, że każde doświadczenie niesie ze sobą lekcje dla nas. Nie mówię, że zawsze to są łatwe lekcje.

Tu wrócę do kwestii robienia małych kroków, aby poprawić sytuację kobiet  w Polsce. Kiedy mówię komuś, że mamy oficjalny system skarg i pochwał (pisałam o nim w krótkim artykule) spotykam się w większości przypadków z dwoma reakcjami. Albo „pierwszy raz słyszę” albo „ale tak będę skarżyć na kogoś?”. Ok, jest czasem jeszcze trzecia reakcja: „przecież ja już urodziłam, nic to nie zmieni”. Jeżeli ta „rzeczywistość” o której mowa w tym komentarzu dotyczy łamania praw na porodówce w jakiejkolwiek formie, to złożenie skargi (masz na to 5 lat!) byłoby najodpowiedniejszą drogą. Historia pokazuje, że wszelkie duże zmiany zawsze były inicjowane oddolnie przez społeczeństwo.

Najlepsze jest to, że na poród nie ma wzoru ani reguły. Znam świadome, mądre kobiety, które zrobiły wszystko co mogły w swoich przygotowaniach a poród potoczył się inaczej niż chciały. Czy to znaczy, że był zły? Nie, był taki jaki potrzebowały i one o tym wiedzą.

Uważam się za totalną szczęściarę, ponieważ otaczam się bardzo mądrymi kobietami. Wiele z nich nigdy nie poznałam osobiście. Część z nich znam tylko z nazwiska albo wymyślonego nazwiska i avatara na Facebooku. To są kobiety, które są częścią mojej społeczności, część z nich uczestniczyła w kursie Błękitny Poród. Te mądre kobiety piszą po swoich porodach takie zdania:

„Uczucie siły i sprawczości po dobrym, i satysfakcjonującym porodzie jest tak silne, że gdyby więcej kobiet miało szansę je poznać, to byłybyśmy nie do opanowania! …gdybym wiedziała przed pierwszym dzieckiem to czego dowiedziałam się podczas kursu, to miałabym 3 dobre porody zamiast 2 „

Tak, poród boli. Tak, w porodzie mogą wystąpić komplikacje. Tak, czasem mimo najlepszego przygotowania dzieje się coś takiego czego nie przewidziałyśmy. „Rzeczywistość” może nam dać po dupie. Czy to znaczy, że nie warto się przygotowywać albo że piękny poród to tylko fatamorgana? Absolutnie nie! To nasze nastawienie sprawia, jak doświadczamy różnych sytuacji.

Ja w każdym razie wszędzie trąbie, że dobry poród zaczyna się na twojej grupie

Tak o przygotowaniu i rzeczywistości pisze jedna z uczestniczek kursu Błękitny Poród.

Czy każdy poród jest piękny – nie, nie uważam tak. Cudem są narodziny, ale to, że ktoś nie traktuje nas z szacunkiem i łamie nasze podstawowe prawa nie ma z cudem nic wspólnego.

Poznałaś dwa z moich licznych lęków z okresu pierwszej ciąży. Co się zmieniło od tego czasu? Wszystko! Co dokładnie zrobiłam, aby je oswoić i świadomie przygotować się na polską rzeczywistość? Jeszcze o tym napisze.

Na koniec mam apel – bycie położną z powołania w Polsce to nie łatwy kawałek chleba. Wyobraź sobie, że masz towarzyszyć w cudzie narodzin dziecka i matki, broniąc w tym samym czasie kobietę przed machiną szpitalną. Nawet te położne które przyjmują tylko porody domowe spotykają się z wielkim niezrozumieniem i problemami. Więc jeżeli spotkałaś na swojej drodze położną anioła – mów o tym głośno! Napisz pochwałę do ordynatora odziału na którym pracuje, albo osobiste podziękowanie wprost do niej. Niech przypomni sobie jak jej praca jest ważna i doceniania! 

Aby dołączyć do mojej otwartej grupy wsparcia Błękitny Poród, kliknij na TUTAJ.

Aby zapisać się na listę zainteresowanych kursem Błękitny Poród, zostaw swój email TUTAJ.

Aby pobrać “10 zasad udanego surfowania” oraz wziąć udział w darmowych lekcjach surofowania zostaw mail poniżej:

 

“Nie można powstrzymać fal, ale można nauczyć się surfować”

Poród jest właśnie jak surfowanie i morze. Czasem spotykają nas delikatne fale a czasem uderzy w nas
huragan Wilma. Zostaw swój email a otrzymasz darmowy pdf “10 zasad udanego surfowania czyli poród bez obaw”!

Do góry

Darmowy ebook "Poród bez obaw czyli 10 zasad udanego surfowania"

Zostaw swoje dane a wyślę Ci go na Twoją skrzynkę.

Dziękuję za zapis!

ZAREZERWUJ MOJE MIEJSCE!

Zostaw swoje dane aby wziąć udział w darmowych lekcjach surfowania:

Dziękuję za zapis!